KRONIKA

KRONIKA 28.10.2013

Treningi na Stubaier Gletscher październik 2013

<<< Powrót do kroniki

25.10.2013

1384000_658160610891554_69703280_nPakowanie naszych dwóch środków transportu już od 16:00 w Siedzibie Klubu. Wszystko pod czujnym okiem Karola, który wyławia niepotrzebne rzeczy, znajduje miejsce w plecakach coby dopchać żarełko. Mistrzem pakowania samodzielnego został wybrany Stachu. Okazało się, że ma wiele przestrzeni do wypełnienia w swoim plecaku, której wcześniej nie odkrył – wystarczyło poruszać zamkiem błyskawicznym, odsłonić klapkę a pod nią… przeziur głębinowy mogący pomieścić rzeczy wiele. To był ten pierwszy sukces szkoleniowy. Stachowi Karol wybaczył – sam przecież też interesuje się piłką nożną.

1381609_658160617558220_995993937_nZbiórka wyjazdowa wyznaczona na 2:00. Wyruszyliśmy w półśnie ponieważ gospodarze Siedziby Klubu nad ranem zastali dom pozostawiony otwarty w pełnej iluminacji świateł w pomieszczeniach i na zewnątrz.

Dojechaliśmy po około fafnastu godzinach jazdy! Ponieważ droga nie zmęczyła nas, zaraz po zakwaterowaniu na nogi zostały wzute pepegi treningowe i w scenerii alpejskiej pod czujnym okiem trenerskim wsysło nas w rytm treningowy – samo szczęście. 20131026_162521Podczas biegania wchłanialiśmy już alpejskie powietrze wizualizując nartowanie. To już jutro.

26.10.2013

Jesteśmy po pierwszym dniu na śniegu!! Pobudka o 6.00, szybkie śniadanie, i pierwszą gondolką o 7.30 wjechaliśmy na szczyt. Podzieliliśmy się na dwie grupy, chłopcy z Kasprem, i dziewczynki z Karolem. Ale tutaj jest pięknie. Jeżeli chcecie poświęcić kapkę czasu na poznanie w/w terenu namawiamy do podpatrzenia obrazów na poniższym filmie.

Od pierwszego zjazdu i pierwszej zadaniówki ostro pracowaliśmy nad nabraniem dobrych nawyków i wprowadzenia nowych elementów narciarstwa!! Tak czas minął do przerwy, podczas niej, każdy zajadał co ma, ja poszedłem na spotkanie trenerów i zarezerwowałem trasę slalomowa na jutrzejszy, tyczkowy trening.Po nartach szybka przebieżka, rozciąganie, wideoanaliza, i pewnie do szybkiego spania!!

27.10.2013

1383240_659458984095050_1624464899_nKolejny dzień treningowy – 6:30 pakowanie dziś jeździmy slalom – taka robota. Z Włoch przyszła poranna wiadomość: Maria Leonowicz – „…przestańcie denerwować! my kończymy dzisiaj szkole o 17:30 i później mamy trening…” A co tam o poranku w Krakowie? Teraz już jest wieczór i czas podsumowania dnia: „dzisiejsze lodowcowanie za nami, tym razem już tyczkowaliśmy, muszę napisać szczerze, slalom, góra i ustawienie zdecydowanie nas przerosło, ale nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, to przecież dopiero drugi dzień na śniegu!! Jutro będzie lepiej…taką mam nadzieje. Jedynym pozytywnym, a raczej humorystycznym akcentem związanym z naszym treningiem to wieczorna wideoanaliza, tego tyczka wywróciła, tamtą zatrzymała, a kogoś jeszcze po prostu przestraszyła….ehhh, dość marudzenie, trzeba się brać do spania bo jutro znów pobudka 5.30!!!” P1050947Przestroga dla wszystkich. Dzisiaj straciliśmy jedna parę nart, która została nam ukradziona. Cóż nawet w świecie narciarskim rozprzestrzenia się draństwo – ponoć na Stubaiu to częste zjawisko… Przestroga dla wszystkich – dbajcie o sprzęt i pilnujcie go!

29.10.2013

Dzień rozpoczęliśmy klasycznie już od pobudki przed świtem, a wszystko to po to żeby dostać się do pierwszej gondolki i być jak najszybciej na trasie którą dziś mieliśmy zarezerwowaną na przedpołudniową sesje czyli 8.30 do 12.00, szybkimi i zgranymi ruchami postawiliśmy slalom z krótkich i długich tyczek i ruszyliśmy do treningu z zamiarem poprawienia błędów z dnia poprzedniego, i tak jak wczoraj pisałem ze było źle, tak dziś muszę wszystkich pochwalić, zanotowaliśmy gigantyczny progres, i jakby to powiedzieli w wielkim świecie, każdy miał przejazd z typu „personal best” co zresztą widać na zdjęciach z dzisiejszego dnia. Musze jeszcze zwrócić uwagę iż mimo bardzo złych warunków pogodowych: mgła ograniczająca widoczność, silny i zimny wiatr, oraz mocne opady śniegu, nikt nie marudził i wszyscy byli dzielni!! Plan na jutro, do przerwy rozjazd na długich nartach, po południu mamy zarezerwowaną trasę numer 9, nazywaną tutaj „world cup training area” i tam tez postawimy pierwszy w tym sezonie slalom gigant!! Będzie się działo!!

30.10.2013

P1050954„Wyjazd całkowicie nam się rozpędził, nie trzeba nikomu mówić co i kiedy robimy, każdy wie!! Ale to już niestety końcówka, ale o tym później. Dziś pogoda była zła, najprościej mówiąc, wiatr, i bardzo silne opady, które przyniosły 40 cm świeżego śniegu, odstraszyły większość teamów i ok godziny 11 lodowiec opustoszał, ale tak jak pisałem wcześniej jesteśmy twardzi, jako jedni z nielicznych zostaliśmy i dzięki temu mieliśmy do wyboru wszystkie trasy i co najważniejsze byliśmy jedyna ekipą na trasie co daje duży komfort trenowania. Podczas gigantowych skrętów nabraliśmy pewnego nowego doświadczenia, mianowicie: jedna z naszych zawodniczek, nie mówiąc po imieniu, jadąc miedzy bramkami gigantowymi postanowiła zbić je metodą slalomową….i skończyło się to wielkim siniakiem na dłoni, tak wiec nauczeni doświadczeniami Ani, proponujemy każdemu zakup rękawiczek zbrojonych! naprawdę warto. Jutro znów gigant ale już dłuższy niż 23 bramki, przewiduje mocne zmęczenie i lekkie jęki na mecie!! Jutro napisze jak to wyglądało i czy kursanci sumiennie przygotowali się do sezonu!! „.

31.10.2013

11187_661325497241732_1303194672_nI tak nie wiadomo kiedy przeleciał nam ten narciarski tydzień. Czemu tak szybko, ja się pytam??? Odpowiedz prosta: czasu mało, pracy dużo, dzień krótki, a o miłym i wesołym towarzystwie wspominać nie muszę!! Dziś ostatni treningowy dzień…pogoda wspaniała, ciepło ok. 3 stopni, zero chmur, zero wiatru i piękna „lampa”. Do południa zadaniówka na długich nartach, o 11.00 przerwa w alpinecenter, którą dzięki przychylnej aurze spędziliśmy leżąc na leżakach i opalając „pande” – coby po powrocie móc się chwalić:) Nasze dziewczyny stwierdziły ze robią sobie dziś „cheat day” w swoich dietach, dla niewtajemniczonych jest to jeden dzień w tygodniu w którym oszukujemy swój organizm i wpychamy w niego mnóstwo kalorii, i tak po kolei sobie potem wyliczały….ja spożyłam 1500 kcal, ja 800 i tak dalej…bardzo to wesołe:) po tych arcyważnych czynnościach udaliśmy się na „9” i postawiliśmy piękny i wymagający gigant na stromej stromiźnie!! 20131030_100812Był strach, pot, słynne już skręcanie bez krawędzi zwane „boczarami”, lecz w końcu każdy zjechał choć raz na tyle dobrze że usłyszał od trenerów małą pochwałę , wszystko to pięknie sfotografowane i nagrane!! Polecam zaglądanie do galerii. Z mojej strony bardzo dziękuję za czytanie tych moich opowieści i ciekawostek , jeśli było coś, co się nie spodobało, obiecuję poprawić sie przy najbliższej okazji, a to już niedługo gdyż z ekipą yeti-studentów pod koniec listopada meldujemy się na Stubaiu!! Pozdrawiam Karol!!

Więcej zdjęć w GALERII